„Widzę Cię” – tak pozdrawiają się mieszkańcy północnego Natalu w Republice Południowej Afryki. Patrzeć i widzieć to dwie odmienne funkcje wzroku. Patrzeć można w sposób pasywny, a widzenie wymaga zaangażowania, skupienia swojej uwagi i emocji na obiekcie naszej obserwacji. Ortega y Gasset w eseju „Punkt widzenia w sztuce” przeprowadza ciekawą analizę funkcji wzroku: Patrzenie z bliska ma własności dotykowe. Jakie to tajemnicze echo dotyku zachowuje wzrok, gdy pada na przedmiot znajdujący się w jego pobliżu?(..) Gdy przedmiot się oddala, zmysł wzroku traci moc dotyku i stopniowo zmienia się w czyste widzenie.
Czy w codziennym życiu w pełni wykorzystujemy moc dotyku naszego wzroku? Czy potrafimy na tyle skupić nasz wzrok na naszych dzieciach, partnerach, przyjaciołach by mogli poczuć ciepło naszego spojrzenia?
Dorota Piekarczyk
„Pochodzenie słowa „osobowość” związane jest z dwoma znaczeniami. Pierwsze jest pochodną persona, słowa opisującego maskę noszoną przez aktora, która określała graną przez niego postać. Zatem jedno ze znaczeń osobowości jest uwarunkowane przez rolę, jaką jednostka pełni w życiu lub ma związek z obliczem, jakie pokazuje światu. Drugie znaczenie jest przeciwieństwem pierwszego. Jeśli rozbijemy słowo „persona” na jego elementy składowe, per sona, powstanie wyrażenie, które oznacza „poprzez dźwięk”.(….) Nie ma wątpliwości, że wyrazisty głos związany jest z wyrazistą ekspresją siebie.” (Aleksander Lowen „Bioenergetyka”)
Jeśli wsłuchamy się w nasz głos, jako przejaw naszej osobowości, to czego się o sobie dowiemy? Co nasz głos mówi o naszym poczuciu wolności, zaufaniu do siebie? Czy nasz głos łatwo przechodzi nam przez gardło? Czy wyrażamy się tak jak tego byśmy chcieli? Czy potrafimy się głośno śmiać, wzdychać, szlochać? Czy nasz głos jest przez innych słyszany?
Pytań jest wiele, rozwiązanie jedno – wsłuchanie się w siebie i swój własny głos, który jest niepowtarzalny tak samo jak każdy z nas.
Dorota Piekarczyk
Joseph Campbell w książce „Potęga Mitu” pisze: (…)Ramakryszna powiedział kiedyś, że jeśli wszystko, o czym pomyślisz, to grzech, wówczas jesteś grzesznikiem. Gdy przeczytałem te słowa, pomyślałem o swoim dzieciństwie – o cosobotnich spowiedziach i rozpamiętywaniu wszystkich drobnych grzeszków, jakie popełniłem w ciągu tygodnia. Teraz myślę, że każdy człowiek powinien raczej pójść do księdza i powiedzieć: „Pobłogosław mnie ojcze, bo w tym tygodniu byłem wspaniały zrobiłem wiele dobrych rzeczy”. Samego siebie trzeba identyfikować raczej z dobrem niż ze złem. (…)
Jakże piękna refleksja. Mi też czasem łatwiej przychodzi zobaczenie moich niedociągnięć niż wspaniałości. Oczywiście, dobrze jest mieć ich świadomość, choćby po to, żeby coś z nimi zrobić, ale lepiej żeby nie zrobić z tego głównego motywu życia. Codziennie robię setki dobrych, wspaniałych rzeczy, choć czasem wydają się być trywialne. Uśmiecham się do innych, podaję dzieciom owsiankę rano, wychodzę z psem, a na końcu dnia zapominam te moje dobroci, bo przecież to ‘takie normalne’. Skoro tak, to , czy nie jest też normalne robienie błędów? Widać, że zawsze, na końcu dnia, mam do wyboru z czym zostaję. To ja wybieram, czy zasypiam grzesznikiem, czy też tym, który powinien być pobłogosławiony.
Przemek Główczewski
